piątek, 29 czerwca 2012








Wreszcie wakacje, mój długo oczekiwany urlop nadszedł, a wraz z nim nasz wyjazd. Czekałam na to od miesięcy. Wszystko było zaplanowane na ostatni guzik i wystarczyło tylko wsiąść do samochodu. Tak też zrobiłyśmy. Jechałyśmy z Beth nad jezioro z naszego dzieciństwa, nad którym spędzałyśmy wakacje do piętnastego roku życia. Potem wszystko się zwaliło, ale nie będę przynudzać tą historią. Droga minęła spokojnie, mnóstwo śpiewania i wygłupów.
- Jak tu się zmieniło! – Nic dziwnego siostro, przecież nie było nas tu parę lat. Patrzyła zafascynowana na wszystko, co znajdowało się za szybą samochodu. Zaparkowałam przy naszym domku i zebrałam rzeczy. Ona zdążyła już wyskoczyć z niego i pobiec na werandę skąd jak pamiętałam był przecudny widok na jezioro.
- Chodź tu kretynko i mi pomóż!
- Najpierw ty chodź tu i to zobacz! – Tak naprawdę to nie miałam już sił. Chciałam jedynie rozpakować się i posiedzieć przy kominku z piwem w ręku. Taaak… Tego mi brakowało do szczęścia. Wzięłam torby z bagażnika i weszłam do domu. Mojego zachwytu nie da się opisać. Nic się nie zmieniło, ciągle ten sam wystrój, który tak uwielbiałam.
- Amy! Chodź nad jezioro, pokąpiemy się. – Beth weszła do domu z uśmiechem na ustach i walnęła się na kanapę rozglądając się po całym pomieszczeniu.
- Może później, najpierw rozpakować się i włożyć piwo do lodówki.
Jej mina trochę zrzedła, ale i tak nie miała wyjścia, wiedziała, że dobrze mówię. 
Będąc w pokojach i układając ciuchy usłyszałyśmy jakieś hałasy na zewnątrz.
- Mamy sąsiadów.. – Widać było, że Beth niezbyt jest szczęśliwa z tej nowiny. Co poradzić, od razu było słychać, że są dość hałaśliwi jak na naszą dwójkę. Warto byłoby się przywitać, ale nie paliłyśmy się do tego. Wystarczyło tylko na nich spojrzeć. Banda kretynów, którzy nie wybawili się za czasów gimnazjum, a my chciałyśmy tylko odpocząć bez głośnych imprez nad jeziorem, w końcu to nasz urlop.
- A może teraz tak byśmy poszły popływać? – Powiedziała to poruszając zachęcająco brwiami. Próbowałam być nieugięta, ale tak się nie da z moją siostrą.
- Przebierz się i ruszamy.. – Nie udało mi się…
- Coś ty! Idę na hardcora! – Zaśmiała się i poleciała do łazienki, a ja obawiałam się, że jednak nie żartuje. Boże… Widzisz i nie grzmisz.. No, ale to już moja siostra, zboczenie zawodowe to już u niej norma. Wyciągnęłam z walizki mój strój i przebrałam się w moim pokoju.
- Gotowa, zboczeńcu?
- Zwarta i gotowa na przystojniaków, jeśli są tu w ogóle tacy!- Jej uśmiech mówił sam za siebie, że znalazła już swoją ofiarę, ale kiedy? Tego nie wiem. Beth ruszyła całkiem szybkim tempem, który dziwnie pasował do jej przyśpiewki.
- Hej ho! Hej ho! Poruchać by się szło.
-  Chyba nie mówisz poważnie. – Wytrzeszczyłam oczy spoglądając na tą wariatkę.
- No jasne, że nie. – Zaczęłam się obawiać o tego szczęściarza, który będzie miał w najbliższych dniach z nią do czynienia. Doszłyśmy w rytm przyśpiewki na plaże, która była dość spora jak na tak małe jezioro. Rzuciłyśmy rzeczy i pobiegłyśmy do wody. Oczywiście żadna z nas nie umiała pływać, więc wchodziłyśmy tylko do pasa. Woda była przyjemnie ciepła, więc postanowiłam zanurzyć się głębiej. Wchodziłam coraz dalej i znikałam, co jakiś czas pod wodą żeby po chwili wynurzyć się na zimne powietrze. W pewnym momencie przestałam nad tym panować. Prąd zabrał mnie o wiele dalej niż tego chciałam. Nie potrafiłam już utrzymać się na powierzchni, moje serce waliło jak szalone. Zaczęłam szukać rękami jakiegokolwiek ratunku, niestety na próżno. Machałam nogami jak szalona z myślą, że może się wynurzę. Bałam się otworzyć oczy, wiedziałam, że i tak zobaczę tylko to, czego się obawiałam. Części ciała zaczęły się poddawać i oddawały się we władzę zdradzieckiej wodzie, choć nie tego chciałam. Chciałam walczyć, żyć, ale i ta wola ode mnie odchodziła. Powoli, stopniowo tonęłam. Pozwoliłam otworzyć sobie jedno oko. Na około mnie unosiły się wodorosty, woda nie była tak czysta jak mogłoby się wydawać z brzegu. Pomyślałam jeszcze tylko o Beth i zabrakło mi już powietrza…


- Boże. Gdzie ona jest?! – Byłam przerażona. Przed chwilą była tu moja siostra, patrzyłam na nią, a teraz jej tu nie było. Szukałam wzrokiem jej czarnych włosów ta lustrze wody. Nic.
- Pomocy! Niech ktoś mi pomoże! – Zobaczyłam jej rękę, potem drugą, tonęła, a ja nie umiałam pływać, nie miałam jak jej pomóc. Krzyczałam. Byłam bardziej niż przerażona, poczułam, że jej obecność powoli znika z mojej głowy. Zaczęłam biegać w to i z powrotem, miałam nadzieję, że ktoś mnie słyszy. Poczułam na policzku gorące łzy. Nie tak miały wyglądać nasze wakacje. Jeszcze nigdy w życiu tak nie płakałam, nie krzyczałam, nie bałam się tak jak w tej chwili. Przewróciłam się o własne nogi i tylko zdążyłam zobaczyć blond włosy zanim zanurzył się w wodzie.
- Uratuj ją. – Szepnęłam i poczułam na swoim ciele silne ręce, które mnie podniosły.


Dotyk. Poczułam lekki dotyk skóry. Potem następny i ktoś zaczął ciągnąć mnie w górę, do powietrza. Chciałam coś powiedzieć, zapomniałam, że jestem w wodzie i otworzyłam usta. Zachłysnęłam się wodą i nie miałam jak się jej pozbyć. Czułam jak delikatnie bije moje serce, ucieszyłam się, że w ogóle jeszcze walczy o życie, które woda chce mi odebrać. Silne ramiona objęły mnie w pasie i ciągnęły z niesamowitą siłą.

- Słyszysz mnie? Ocknij się. – Ktoś delikatnie uderzył mnie dłonią w policzek. Nie umiałam wziąć oddechu samodzielnie. Poczułam miękkie usta na swoich i powietrze, które ta osoba mi daje. Zaczęłam kasłać. Woda, która do tej pory była w moich płucach nareszcie odpuściła i znowu się nią zachłysnęłam.
- Boże, w końcu z nami jesteś. – Na de mną klęczał jakiś nieziemski blondyn. Widać było u niego wielką ulgę, uratował mnie. Obok siedziała Beth w objęciach szatyna. Nie miałam pojęcia, kim była ta dwójka, ale byłam im niezmiernie wdzięczna. Zmieniłam pozycję na siedzącą i przytrzymałam się za głowę, strasznie bolała.
- Louis, zabierzmy je do domku. – Szatyn pomógł wstać mojej siostrze, a ja zostałam zaniesiona w ramionach mojego wybawiciela.
- Dziękuję. – Szepnęłam i po prostu zasnęłam.

Na drugi dzień usłyszałam rozmowy z kuchni. Wstała powoli, nakryłam się kołdrą i ruszyłam zobaczyć, z kim to rozmawia moja siostrunia. Przy stole siedzieli ci sami przystojniacy, którzy wczoraj uczestniczyli w akcji ratunkowej. Zarumieniłam się i szczelniej okryłam kołdrą, choć miałam na sobie ciuchy, oczywiście nie te same, co wczoraj dziwnym trafem.
- Jak się czujesz? – Spytał blondyn, kiedy tylko mnie zauważył. Dopiero dzisiaj zobaczyłam, że ma zabójczo niebieskie oczy.
- Bywało lepiej. – Odparłam i usiadłam przy stole.
- Chłopcy powiedzieli, że od dziś będą nas pilnować na każdym kroku do końca naszego pobytu i jeszcze dłużej. – Beth była tak uśmiechnięta, kiedy patrzyła na Louisa. Niall podszedł do mnie, objął ramieniem i szepnął.
- Ty będziesz pod moim okiem Amy.



Specjalnie napisany na pewien konkurs szybkim tempem ;D / Amy & Beth

3 komentarze: